Dzisiaj ostatni dzień wakacji. Jutro jak co roku pojadę na peron 9 i 3\4 gdzie stara czerwona lokomotywa zabierze mnie do hogwartu, szkoły magii i czarodziejstwa. Ale dzisiaj są jeszcze wakacje i zaraz idę na imprezę!! Z Ginni robimy się na bóstwo i razem z Harrym i Ronem idziemy pić, tańczyć i szaleć, trzeba się zabawić. Chłopcy mają dla nas niespodziankę, ciekawe co takiego? Hmmm zobaczymy później bo...
-Herm!! No chodź wreszcie!- zza drzwi łazienki wystaje pół Ginni która gestem ręki mówi żebym poszła do niej. Zwlekam się ze swojego łóżka i idę do niej ( jesteśmy w moim domu, u mugoli Gin u mnie nocuje, a Harry z Ronem są w norze).
-Siadaj a ja cię zaraz pomaluję-usiadłam na brzegu wanny a moja prywatna kosmetyczka i fryzjerka którą jest Gin wzięła się do roboty. Zaczęła od podkładu, później nałożyła korektor pod oczy i puder. Usta musnęła szminką a na powieki nałożyła 2 kolory cieni, rzęsy podkręciła tuszem. ( klik )
Moje włosy wyprostowała po czym sięgają mi do pasa.
-ładnie Ci w tym kolorze- wyszczerzyła się do mnie
-tobie też, nawet lepiej ci w nim- jako że ja wraz z Ginni przegrałyśmy zakład, przefarbowałyśmy sobie włosy Gin na ciemny brąz a ja na dosyć jasny blond.
-łoooooooooooooo wyglądasz zajebiście! teraz leć się przebrać a ja jeszcze pokręcę sobie włosy
-Gin jesteś genialna- pisnęłam gdy zobaczyłam się w lustrzę i rzuciłam się na zadowoloną Ginevrę
-Ohh wiem- uśmiechnęła się po ślizgońsku(?)- a teraz zmykaj się przebrać. Byłam tak podekscytowana tym że w końcu będę mogła założyć tę cudowną sukienkę że wyleciałam z łazienki jak torpeda. Ohhh ta kiecka jest niesamowita!( klik )
założyłam sukienkę i wysokie czarne szpilki na platformie z czerwoną podeszwą. Byłam już gotowa więc czekałam na Gin. Po niedługim czasie wyszła z łazienki.Wyglądała nieziemsko. Miała na sobie asymetryczną czarną sukienkę ze złotymi cekinami ( klik )
oraz kremowe szpilki na platformie. Gdy zobaczyłyśmy się jak wyglądamy, wymsknęło się nam tylko:
- O kurwa!- niespecjalnie oczywiście(huhuhu).
-Wyglądasz oszałamiającą-pisnęłam w stronę Gin.
-Ohh ty też! A więc idziemy wyrywać jakichś przystojniaków?- spytała i poruszyła sugestywnie brwiami na co zaczęłam się śmiać.
-No pewnie! But first let me take a #selfie!
-Hahahahhahahahahahahhahahahha okey ahahahahaha-Gin chichotała sobie a ja w ten czas wyjęłam lustrzankę więc zrobiłyśmy sobie parę fotek w lustrze(?).
-Ej Gin jak my będziemy tańczyć w tych szpilkach?- spytałam po chwili przerażona
-Nie mam pojęcia! Ale przynajmniej dobrze wyglądamy!-krzyknęła roześmiana
-Ej brałaś coś?- ona tylko zaczęła dziwnie ruszać brwiami i po chwili odparła strasznie poważnym głosem:
-Nie- i znowu zaczęła się śmiać.
-No nie wytrzymam! Ona jest jakaś nienormalna!- istny psychiatryk wyglądało to jakbym rozmawiała z sufitem... Po chwili ktoś zapukał do drzwi naszego pokoju, więc krzyknęłam żeby ten ktoś wszedł no i okazało się że to chłopcy.
-Noooo heeeeeej!-krzyknęła Gin i zaczęła przytulać chłopców. Z nad jej ramienia spytał się jej brat z przerażoną miną
-Co ona brała?
-Właśnie nie wiem.... Ginni dobrze się czujesz?
-No pewnie- odparła już normalnym głosem- fajnie wyglądacie- powiedziała w stronę chłopców a ja jej przytaknęłam. Ron miał na sobie czarne rurki, górę od garnituru, koszulkę z keep calm i czarne trampki. Harry założył koszulę w kratę na białą bluzkę, czarne rurki i air max'y. Zaraz.... CO?????? AIR MAX'Y??!! Tak, Harry Potter czarodziej który uczy się w Hogwarcie ma max! Łoooooo kur.. (zdecydowanie za dużo przeklinam!). Reasumując, całkiem ładne.
-Harry ty i air max'y?- Ginni uprzedziła mnie z pytaniem
-Fajne nie? Są strasznie wygodne- wyszczerzył się do dziewczyn.
-Chodźcie zrobimy sobie selfie i idziemy- powiedziałam na co się zgodzili. Po niedługim czasie wyszliśmy z domu aby się teleportować w ciemną uliczkę nieopodal klubu w którym mamy się zabawić. Zaczynało się już ściemniać było w pół do 19 gdy weszliśmy do klubu. Od razu skierowaliśmy w stronę baru gdzie ja z Gin zamówiłyśmy sobie drinki z palemką a chłopcy po szklaneczce whiskey.
-Nie wiem jak wy, ale ja z Herm idziemy tańczyć!- krzyknęła radośnie Weasley'ówna i pociągnęła mnie w stronę tłumu bawiących się ludzi. Tańczyłyśmy już 5 piosenkę pod rząd, gdy podszedł do mnie strasznie przystojny brunet i poprosił mnie do tańca, z wielką chęcią się zgodziłam. Gdy tylko zbliżyłam się do niego, do mich nozdrzy dotarł zniewalający zapach drogich perfum od których po moich plecach przeszły delikatne dreszcze. Ginni zniknęła mi z pola widzenia po tym jak podszedł do niej jakiś chłopak. Chłopców na parkiecie nie widziałam, a z tej odległości i tłumu przede mną, nie było mowy o tym żeby ich zobaczyć przy barze. Po skończeniu się już 4 piosenki które razem przetańczyliśmy, tajemniczy i zabójczo przystojny brunet odezwał się do mnie.
-Jak się nazywasz ślicznotko?- na te słowa zarumieniłam się delikatnie i odpowiedziałam.
-Hermiona, a ty?
-Teodor. Wyjdziemy na chwilkę ochłonąć?-w odpowiedzi przytaknęłam głową i razem ruszyliśmy w stronę drzwi. Gdy stanęliśmy przed klubem, chłopak z kieszeni wyją paczkę papierosów. O nie tylko nie to! Odkąd Gin jest u mnie nie zapaliłam nawet jednego. Raz jak próbowałam zapalić, nakryła mnie i nawrzeszczała. Okropny nałóg, tak łatwo się w niego wciągnąć. Na sam widok nieziemskiej paczuszki w moich oczach zatańczyły szalone iskierki. Chłopak widząc to poczęstował mnie.
-Dziękuję- pisnęłam uradowana, niczym małe dziecko które dostało zabawkę. Teodor tylko zaśmiał się i podał mi zapalniczkę.
-Ile masz lat?-spytałam gdy ciekawość wzięła górę
-Siedemnaście-odparł nonszalancko opierając się o ścianę- Zadałbym tobie to samo pytanie, lecz nie wypada pytać kobiet o wiek.
-Również siedemnaście- zachichotałam pod nosem. Miał taki nieziemski głos, mocny i delikatny zarazem. Lekko zachrypnięty. A te perfumy! I potrafił świetnie tańczyć. Ideał. Staliśmy tak jeszcze jakieś piętnaście minut i rozmawialiśmy, gdy zauważyłam że robi się trochę chłodno, objęłam się ramionami. Chłopak widząc to zaproponował mi drinka. Zgodziłam się z wielką chęcią. Objął mnie ramieniem i razem szliśmy w stronę baru. To co zobaczyłam wstrząsnęło mną tak że stanęłam jak wryta, zdołałam powiedzieć tylko zdziwione:
-Malfoy?- czym ściągnęłam na siebie uwagę owego blondyna.
-Granger? Boże święty! To ty?-spytał się oniemiał blondyn, po chwili zjechał mnie wzrokiem z góry na dół i przeciągle gwizdną i uśmiechnął się sarkastycznie
-Czekaj, czekaj- odezwał się dziwnym głosem Teodor który ciągle mnie obejmował, spojrzał na mnie pytającym wzrokiem- Granger?- spytał zdziwiony
-Taak?- mruknęła jakby pytająco. Brunet tylko wzruszył ramionami i znowu spojrzał jej w oczy, po czym odparł:
-Teodor Nott, ślizgon na 7 roku- na jego ustach pojawił się uwodzicielski uśmieszek. Moje oczy wyglądały jak galeony, a on znowu się odezwał:
-Od kiedy to przykładowa Hermiona Granger, prefekt teraz pewnie naczelna, pali papierosy?- i w tym momencie stało się coś dziwnego.Pierwszy odezwał się Malfoy
-Granger pali papierosy?-Krzykną nie dowierzając. Po sekundzie obok niego pojawili się Ron i Zabini (ślizgon) jak starzy kumple i powtórzyli to samo pytanie. Po chwili za mną wyrosła wnerwiona Gin i powtórzyła te pytanie a niedługo po niej pojawił się Potter, staną obok Malfoya i uśmiechnął się głupio z zakłopotania gdy na niego spojrzałam, reszta towarzystwa również na niego spojrzała na co on się tylko zarumienił i powiedział:
-Tak jakoś wyszło...
-Dobra! Mniejsza o to, ale co tu się do cholery dzieje?!-krzyknęła Ginni stanęła koło mnie i również wyczekiwałam na odpowiedź.
-A co chodzi?-Spytał się głupawo Ron
-Jakim cudem stoicie obok siebie i nie dość że się nie kłócicie, to na dodatek wyglądacie jak dobrzy kumple?!- Spytałam lekko rozbawionym głosem. Gdy to wypowiedziała obok Draco pojawiły się dwie dziewczyny, jedną znała, na co zdziwiła się jeszcze bardziej. Pansy Parkinson, a druga kogoś jej przypominała.... I wtem odezwał się z szatańskim uśmieszkiem czarnoskóry chłopak imieniem Blaise
-Pakt ślizgońsko-gryfoński- a zaraz po nim Teodor który stał teraz naprzeciwko niej i Gin razem z Blaisem, Draconem oraz Pansy.
-Czy przebaczyły byście nam te lata niezgody? - później odezwał się Draco:
-I dały nam czystą kartę?- teraz Pansy:
-Na nowy początek?-Zarówno ja, jak i Ginni byłyśmy głęboko poruszone i rozbawione całym przedstawieniem. Po chwili namysłu uznałam że jest to całkiem fajny pomysł uśmiechnęłam się i krzyknęłam:
-Pewnie!- Ruda uśmiechnęła się i przytaknęła. Wyżej wymieniona czwórka uśmiechnęła się i nas wyściskała. No oprócz Malfoya. Malfoy stał z rękoma w kieszeni i tylko patrzył się na nas z rozbawieniem. Po chwili do mnie i do Gin podeszła blondynka.
-Cześć dziewczyny! Jestem Anastazja i będę chodziła z wami do hogwartu. A ten tu- wskazała ręką na Dracona- to mój brat. Bliźniak. Niestety.- dziewczyny zachichotały widząc minę blondyna, który przysłuchiwał się tej rozmowie.
-Hejka! Ja jestem Hermiona, a to jest Ginni.
-Hej!-wyszczerzyła się ruda.
-Mam nadzieje że poznamy się lepiej- powiedziałam to i mrugnęłam do dziewczyny, a uśmiechnęła się i skinęła głową.
-Idziemy się bawić!!- krzykną roześmiany Blaise. Po chwili wszyscy tańczyliśmy koło siebie.
Tańczyliśmy, piliśmy i bawiliśmy się w najlpesze. Ślizgoni nie są wcale tacy źli jak wszyscy o nich mówią. Gdy padaliśmy ze zmęczenia, około godziny czwartej nad ranem rozstaliśmy się w ciemnym zaułku, skąd aportowaliśmy się do domów.
oraz kremowe szpilki na platformie. Gdy zobaczyłyśmy się jak wyglądamy, wymsknęło się nam tylko:
- O kurwa!- niespecjalnie oczywiście(huhuhu).
-Wyglądasz oszałamiającą-pisnęłam w stronę Gin.
-Ohh ty też! A więc idziemy wyrywać jakichś przystojniaków?- spytała i poruszyła sugestywnie brwiami na co zaczęłam się śmiać.
-No pewnie! But first let me take a #selfie!
-Hahahahhahahahahahahhahahahha okey ahahahahaha-Gin chichotała sobie a ja w ten czas wyjęłam lustrzankę więc zrobiłyśmy sobie parę fotek w lustrze(?).
-Ej Gin jak my będziemy tańczyć w tych szpilkach?- spytałam po chwili przerażona
-Nie mam pojęcia! Ale przynajmniej dobrze wyglądamy!-krzyknęła roześmiana
-Ej brałaś coś?- ona tylko zaczęła dziwnie ruszać brwiami i po chwili odparła strasznie poważnym głosem:
-Nie- i znowu zaczęła się śmiać.
-No nie wytrzymam! Ona jest jakaś nienormalna!- istny psychiatryk wyglądało to jakbym rozmawiała z sufitem... Po chwili ktoś zapukał do drzwi naszego pokoju, więc krzyknęłam żeby ten ktoś wszedł no i okazało się że to chłopcy.
-Noooo heeeeeej!-krzyknęła Gin i zaczęła przytulać chłopców. Z nad jej ramienia spytał się jej brat z przerażoną miną
-Co ona brała?
-Właśnie nie wiem.... Ginni dobrze się czujesz?
-No pewnie- odparła już normalnym głosem- fajnie wyglądacie- powiedziała w stronę chłopców a ja jej przytaknęłam. Ron miał na sobie czarne rurki, górę od garnituru, koszulkę z keep calm i czarne trampki. Harry założył koszulę w kratę na białą bluzkę, czarne rurki i air max'y. Zaraz.... CO?????? AIR MAX'Y??!! Tak, Harry Potter czarodziej który uczy się w Hogwarcie ma max! Łoooooo kur.. (zdecydowanie za dużo przeklinam!). Reasumując, całkiem ładne.
-Harry ty i air max'y?- Ginni uprzedziła mnie z pytaniem
-Fajne nie? Są strasznie wygodne- wyszczerzył się do dziewczyn.
-Chodźcie zrobimy sobie selfie i idziemy- powiedziałam na co się zgodzili. Po niedługim czasie wyszliśmy z domu aby się teleportować w ciemną uliczkę nieopodal klubu w którym mamy się zabawić. Zaczynało się już ściemniać było w pół do 19 gdy weszliśmy do klubu. Od razu skierowaliśmy w stronę baru gdzie ja z Gin zamówiłyśmy sobie drinki z palemką a chłopcy po szklaneczce whiskey.
-Nie wiem jak wy, ale ja z Herm idziemy tańczyć!- krzyknęła radośnie Weasley'ówna i pociągnęła mnie w stronę tłumu bawiących się ludzi. Tańczyłyśmy już 5 piosenkę pod rząd, gdy podszedł do mnie strasznie przystojny brunet i poprosił mnie do tańca, z wielką chęcią się zgodziłam. Gdy tylko zbliżyłam się do niego, do mich nozdrzy dotarł zniewalający zapach drogich perfum od których po moich plecach przeszły delikatne dreszcze. Ginni zniknęła mi z pola widzenia po tym jak podszedł do niej jakiś chłopak. Chłopców na parkiecie nie widziałam, a z tej odległości i tłumu przede mną, nie było mowy o tym żeby ich zobaczyć przy barze. Po skończeniu się już 4 piosenki które razem przetańczyliśmy, tajemniczy i zabójczo przystojny brunet odezwał się do mnie.
-Jak się nazywasz ślicznotko?- na te słowa zarumieniłam się delikatnie i odpowiedziałam.
-Hermiona, a ty?
-Teodor. Wyjdziemy na chwilkę ochłonąć?-w odpowiedzi przytaknęłam głową i razem ruszyliśmy w stronę drzwi. Gdy stanęliśmy przed klubem, chłopak z kieszeni wyją paczkę papierosów. O nie tylko nie to! Odkąd Gin jest u mnie nie zapaliłam nawet jednego. Raz jak próbowałam zapalić, nakryła mnie i nawrzeszczała. Okropny nałóg, tak łatwo się w niego wciągnąć. Na sam widok nieziemskiej paczuszki w moich oczach zatańczyły szalone iskierki. Chłopak widząc to poczęstował mnie.
-Dziękuję- pisnęłam uradowana, niczym małe dziecko które dostało zabawkę. Teodor tylko zaśmiał się i podał mi zapalniczkę.
-Ile masz lat?-spytałam gdy ciekawość wzięła górę
-Siedemnaście-odparł nonszalancko opierając się o ścianę- Zadałbym tobie to samo pytanie, lecz nie wypada pytać kobiet o wiek.
-Również siedemnaście- zachichotałam pod nosem. Miał taki nieziemski głos, mocny i delikatny zarazem. Lekko zachrypnięty. A te perfumy! I potrafił świetnie tańczyć. Ideał. Staliśmy tak jeszcze jakieś piętnaście minut i rozmawialiśmy, gdy zauważyłam że robi się trochę chłodno, objęłam się ramionami. Chłopak widząc to zaproponował mi drinka. Zgodziłam się z wielką chęcią. Objął mnie ramieniem i razem szliśmy w stronę baru. To co zobaczyłam wstrząsnęło mną tak że stanęłam jak wryta, zdołałam powiedzieć tylko zdziwione:
-Malfoy?- czym ściągnęłam na siebie uwagę owego blondyna.
-Granger? Boże święty! To ty?-spytał się oniemiał blondyn, po chwili zjechał mnie wzrokiem z góry na dół i przeciągle gwizdną i uśmiechnął się sarkastycznie
-Czekaj, czekaj- odezwał się dziwnym głosem Teodor który ciągle mnie obejmował, spojrzał na mnie pytającym wzrokiem- Granger?- spytał zdziwiony
-Taak?- mruknęła jakby pytająco. Brunet tylko wzruszył ramionami i znowu spojrzał jej w oczy, po czym odparł:
-Teodor Nott, ślizgon na 7 roku- na jego ustach pojawił się uwodzicielski uśmieszek. Moje oczy wyglądały jak galeony, a on znowu się odezwał:
-Od kiedy to przykładowa Hermiona Granger, prefekt teraz pewnie naczelna, pali papierosy?- i w tym momencie stało się coś dziwnego.Pierwszy odezwał się Malfoy
-Granger pali papierosy?-Krzykną nie dowierzając. Po sekundzie obok niego pojawili się Ron i Zabini (ślizgon) jak starzy kumple i powtórzyli to samo pytanie. Po chwili za mną wyrosła wnerwiona Gin i powtórzyła te pytanie a niedługo po niej pojawił się Potter, staną obok Malfoya i uśmiechnął się głupio z zakłopotania gdy na niego spojrzałam, reszta towarzystwa również na niego spojrzała na co on się tylko zarumienił i powiedział:
-Tak jakoś wyszło...
-Dobra! Mniejsza o to, ale co tu się do cholery dzieje?!-krzyknęła Ginni stanęła koło mnie i również wyczekiwałam na odpowiedź.
-A co chodzi?-Spytał się głupawo Ron
-Jakim cudem stoicie obok siebie i nie dość że się nie kłócicie, to na dodatek wyglądacie jak dobrzy kumple?!- Spytałam lekko rozbawionym głosem. Gdy to wypowiedziała obok Draco pojawiły się dwie dziewczyny, jedną znała, na co zdziwiła się jeszcze bardziej. Pansy Parkinson, a druga kogoś jej przypominała.... I wtem odezwał się z szatańskim uśmieszkiem czarnoskóry chłopak imieniem Blaise
-Pakt ślizgońsko-gryfoński- a zaraz po nim Teodor który stał teraz naprzeciwko niej i Gin razem z Blaisem, Draconem oraz Pansy.
-Czy przebaczyły byście nam te lata niezgody? - później odezwał się Draco:
-I dały nam czystą kartę?- teraz Pansy:
-Na nowy początek?-Zarówno ja, jak i Ginni byłyśmy głęboko poruszone i rozbawione całym przedstawieniem. Po chwili namysłu uznałam że jest to całkiem fajny pomysł uśmiechnęłam się i krzyknęłam:
-Pewnie!- Ruda uśmiechnęła się i przytaknęła. Wyżej wymieniona czwórka uśmiechnęła się i nas wyściskała. No oprócz Malfoya. Malfoy stał z rękoma w kieszeni i tylko patrzył się na nas z rozbawieniem. Po chwili do mnie i do Gin podeszła blondynka.
-Cześć dziewczyny! Jestem Anastazja i będę chodziła z wami do hogwartu. A ten tu- wskazała ręką na Dracona- to mój brat. Bliźniak. Niestety.- dziewczyny zachichotały widząc minę blondyna, który przysłuchiwał się tej rozmowie.
-Hejka! Ja jestem Hermiona, a to jest Ginni.
-Hej!-wyszczerzyła się ruda.
-Mam nadzieje że poznamy się lepiej- powiedziałam to i mrugnęłam do dziewczyny, a uśmiechnęła się i skinęła głową.
-Idziemy się bawić!!- krzykną roześmiany Blaise. Po chwili wszyscy tańczyliśmy koło siebie.
Tańczyliśmy, piliśmy i bawiliśmy się w najlpesze. Ślizgoni nie są wcale tacy źli jak wszyscy o nich mówią. Gdy padaliśmy ze zmęczenia, około godziny czwartej nad ranem rozstaliśmy się w ciemnym zaułku, skąd aportowaliśmy się do domów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz