niedziela, 28 grudnia 2014

Oneshot-czyli Alice zaczyna myśleć i rozkminiać

~Na wstępie uprzedzam, iż nie ma to kompletnego związku z dramione! Jest to całkowicie wymyślone przeze moją chorą wyobraźnie, na polecenie mojej kochanej 민 수현  ~ 

(Uwaga są przekleństwa!:D) 

   Mówi się że młodzi ludzie nie potrafią kochać. Nie miłością prawdziwą. Chwilowe zauroczenie i pożądanie. Pff przecież to zwykła błahostka! Młodzi nic nie wiedzą o miłości. Kompletnie. A co jeżeli znajdzie się osoba, tak młoda, tak niewinna i całkowicie nieświadoma, która wpadnie, w te łakome sidła bólu i cierpienia? O tak, miłość nie odwzajemniona, rani, tak potwornie rani duszę i serce. Myślę, że tylko osoby, które mają tego cholernego pecha, a mianowicie ci, którzy kochają tak mocno, miłością tak potężną, bezwarunkową  i cholera jasna, nie odwzajemnioną, zrozumieją. 
 Równie dobrze mogłabym pisać o tym jaka to miłość jest cudowna, kłamałabym, ponieważ sama takiej nie doświadczyłam. Miłość pokazała jemu  środkowy palec, i postanowiła wydrwić w najgorszy sposób, ponieważ kochał za mocno. Zdarza się. Ale dlaczego spotkało to osobę która nie chciała tej miłości? Dominik nie chciał tego, i nienawidził się za to... Spytacie, dlaczego? Powodów jest mnóstwo. Jednym z nich jest ten: zakochał się w chłopaku. Jak mógł? Brzydził się sobą, ludzie się nim brzydzili, nawet jego rodzice. 
Oczywiście nie był na tyle głupi żeby paplać o tym że podobają mu się chłopcy. Trzymał to w sobie dwa lata. Ale powoli zaczynał wariować, wariować z miłości. Musiał się komuś wygadać.
Od podstawówki miał przyjaciółkę, z którą nie rozstawał się od chwili poznania-aż do zeszłego wieczora.
Tak bardzo bał się jej opinii, dlatego nie powiedział jej prawdy, lecz jego chęć rozmowy z kimś dla niego-do tej pory-bliskiego, była coraz silniejsza. Zebrał się w sobie i postanowił do niej pójść i powiedzieć całą prawdę-w końcu mogła mu pomóc. Och jak bardzo się pomylił.
Ona-jak jego kochana siostrzyczka-Paulina, okazała się być zwykłą suką. Wydrwiła go, uznała, że taki śmieć nie powinien żyć. Co gorsza, powiedziała mu to wszystko, powiedziała Marcelowi. Rozeszło się to tak szybko. 
Gdy poszedł do szkoły, chłopak, którego uważał za świetnego kumpla, w którym się tak nieszczęśliwie zakochał, spojrzał na niego jak na najgorsze ścierwo, i powiedział tylko dwa słowa:
-Pieprzony pedał-i splunął mu pod nogi. Oczywiście cała szkoła widziała to zdarzenie. A jakby inaczej! Wszyscy zaczęli się z niego śmiać i wykrzykiwać coraz to barwniejsze obelgi skierowane do jego osoby. Uciekł najszybciej jak potrafił, wsiadł w pierwszego lepszego busa miejskiego, a łzy mimowolnie napłynęły mu do oczu. Gdy dojechał do przystanku, pobiegł w stronę swojego domu. Wleciał do pokoju niczym torpeda, cały czas płacząc. Gdy po jakiejś godzinie uspokoił się, zszedł na dół z zamiarem wzięcia chłodnego prysznica, który mógłby ostudzić jego skołatane nerwy, natrafił na rodziców. Po chwili przemówił jego ojciec, głosem pełnym obrzydzenia: 
-Nie na takiego cię wychowałem. Od początku widać było, że z tobą jest coś nie tak. Czym my z matką zawiniliśmy? Gdzie był nasz błąd?-mówił dalej, nie chciał go słuchać. Uciekł z domu, a gorzkie łzy żłobiły ślady na jego pięknej twarzy. W tej chwili myślał tylko o jednym. Pragną spokoju. Nie chciał czuć, ani myśleć. Pragnął śmierci. Mówią że samobójstwo to tchórzostwo. On uznał to za przysługę. Dla świata, rodziców i ludzi. Może i żałował, że nie zasmakuje życia i nie pozna go całkowicie. Ale nie było już odwrotu, stał na środku torów, a przed nim pędził pociąg-jeszcze chwilka, i.... skończył swój żywot, wraz ze zderzeniem. 
Czasami słowa, ranią bardziej niż czyny. 

niedziela, 19 października 2014

Rozdział 2


Następnego ranka po przebudzeniu w mojej głowie pulsował tępy ból, w ustach miałam całkowicie sucho. Miałam wrażenie że coś przygniata mi nogi. Otworzyłam więc oczy i nie myliłam się, na moich nogach w najlepsze spała skulona Ginni z potarganymi włosami sterczącymi na każdą stronę. Roześmiałam się na ten widok, co skutkowało obudzeniem się wiewióry. Zamlaskała głośno i cichym głosem wychrypiała:
-Woooody-przetoczyła się z moich nóg na drugą stronę łóżka. Niestety trochę za bardzo energicznie i wylądowała na podłodze. Po chwili ponownie się odezwała:
-Boże! Więcej nie piję!
-Nieźle zabalowałyśmy-mruknęłam
-Ojj ty i tak dobrze się trzymałaś!
-Hahahaha może tak to wyglądało. Serio nie pamiętam końca imprezy.-powiedziawszy to złapałam się za głowę i z irytacją odkryłam że.... nic nie odkryłam z wczorajszego wieczora, a może dzisiejszego ranka?
-Która jest godzina? Masz eliksir na kaca?-odezwała się Gin
-Hmmm 8. Pewnie że mam. Łap.-powiedziawszy to rzuciłam małą buteleczkę w stronę Rudej, która z resztą zręcznie ją złapała. W tym samym czasie wypiłam swoją porcję i ból głowy oraz suchość w ustach przeszła jak ręką odjął.
-Dzięki Ci boże za ten cud!-krzyknęła Ruda widocznie w lepszym stanie-Hmm to mamy jeszcze trochę czasu. Nie sądzisz że to było trochę dziwne?-spytała po chwili
-Hmmm... ale że co?-spytałam mało inteligentnie nie przyswajając faktów po nieprzespanej nocy
-No ta cała super przyjaźń ze ślizgonami.
-Aaa o to ci chodzi-mruknęłam kojarząc temat-Też tak uważałam, ale przeprosili. Rozmawiałam z Harrym, powiedział mi że rozmawiał z Malfoyem po wojnie, mówił że czuje się głupio po tylu latach tego co się działo, i że oni ślizgoni (nie wszyscy, lecz większość) nie patrzą już przez pryzmat krwi i prosili żebyśmy im dali czystą kartę. Wiesz sama jaki jest Harry porozmawiał z nimi i się zgodził. Mi taki obrót spraw bardzo pasuję.
-Mi również, szczególnie dla tego że ci ślizgoni są zabójczo przystojni
-Oj całkowicie się z tobą zgadzam-powiedziałam po czym wraz z Gin zaczęłyśmy się śmiać. Po chwili mój wzrok padł na męską, czarną bluzę leżącą na biurku. Podeszłam do biurka, wzięłam bluzę i wróciłam na łóżko. Po chwili spytałam:
-Kogo to?
-Nie pamiętasz?-spytała lekko  zdziwiona Ginni
-Nie
-Teo dał ci ją bo było ci zimno-powiedziała z wielkim uśmiechem, popatrzyłam na nią jak na wariatkę-No co? Przystojny jest i ewidentnie wpadłaś mu w oko-uśmiechnęłam się na tą wiadomość
-Gin leć pod prysznic, a ja w ten czas zrobię nam naleśniki. Chata wolna, nie ma rodziców-Ruda skinęła głową i poszła do łazienki. Ja w ten czas upajałam się zapachem niebiańskich perfum należących do właściciela bluzy. Niewiele myśląc narzuciłam ją na plecy po czym zeszłam do kuchni aby zrobić naleśniki. Po 15 minutach przyszła gotowa Ginewra. Wyglądała pięknie. Skończyłam właśnie robić ostatnią porcję, więc zabrałyśmy się za jedzenie. Gdy ja poszłam pod prysznic Wiewiórka posprzątała po śniadaniu. Narzuciłam na siebie ubrania, a włosy związałam w wysoki kucyk. Spakowałam jeszcze do torby telefon i bluzę Teo i byłam gotowa. O godzinie 10.40 teleportowałyśmy się na stację Kings Cross. W tłumie ludzi odnalazłam wzrokiem Harrego i Rona więc ruszyłyśmy w ich stronę. Po chwil Obok nas Pojawił się Draco z Anastazją. Rozmawialiśmy  czekając na resztę. Po paru minutach pojawili sie Blasie z Teodorem i Pansy. Po znalezieniu przedziału usiedliśmy razem. Musiałam się przejść więc wyszłam z przedziału stanęłam przed oknem i lekko je uchyliłam. Po jakichś 5 minutach obok mnie pojawił się Teodor.
-Co słychać?-spytał po chwili
-W porządku, a u ciebie?
-Też. Ładnie wyglądasz-mrukną, a na jego cudownej twarzy zagościł cudowny ślizgoński uśmieszek. Lekko się zarumieniłam, lecz po chwili powiedziałam:
-Dziękuję-przypomniało mi się coś i z torby wyjęłam czarną bluzę i podałam ją ślizgonowi-dziękuję.
-Cała przyjemność po mojej stronie-powiedział biorąc bluzę z szelmowskim uśmieszkiem.
-Oooo! Nasze gołąbeczki znowu razem!!-krzyknął zadowolony Blaise
-Diable, przymknij się jeżeli ci życie miłe-mrukną zirytowany Teo
-Nie złość się misiaczku, złość piękności szkodzi- powiedział Zabini śmiertelnie poważnym głosem
-Czy ja o czymś nie wiem?-Spytałam chichocząc
-Nie wiem jak ty Zabini ale ja wole kobiety-warkną brunet
-Och-westchnęłam teatralnie łapiąc się za głowę
-Ulżyło, co Granger?-spytał z szelmowskim uśmieszkiem Teodor
-Pfff!
-Wiedziałem-brunet wyszczerzył się i objął mnie ramieniem przez co na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
-Dobra gołąbeczki ja idę do reszty-powiedział Blaise i zaraz znikną w przedziale. Po chwili odezwał się Teo:
-Idziemy się przejść?
-Pewnie- uśmiech nie schodził mi z twarzy. Przez zapach jego perfum który tak bardzo uwielbiam i to że objął mnie ręką zaczęło kręcić mi się w głowie. Chodziliśmy tak rozmawiając i śmiejąc się. Poznaliśmy się lepiej co niezmiernie mnie cieszy.
-Poczekaj, muszę zapalić-powiedział przystając, wyciągną z paczki papierosa i pokierował ją w moją stronę-chcesz?
-Nie, dzięki. Wolałabym raczej żeby nauczyciele o tym nie wiedzieli-mruknęłam. Odpalił papierosa i mocno się zaciągnął i tak jeszcze 3 razy. Nie wytrzymałam i stając z nogi na nogę powiedziałam:
-No dobra, daj trochę-wyciągnęłam rękę w stronę papierosa na co Teodor uśmiechnął się po ślizgońsku, lecz po chwili mi dał. Nerwowo się rozglądając zaciągnęłam się parę razy i uspokoiłam się, o wiele lepiej. Oddałam resztę papierosa ślizgonowi i mruknęłam:
-Dobra jak skończysz to wracamy do reszty-przytaknął i zrobiliśmy tak jak powiedziałam. Po 5 minutach odnaleźliśmy przedział i usadowiliśmy się obok siebie. wszyscy wesoło gawędzili. Po niedługim czasie przyszedł jakiś czwartoklasista z informacją że za 5 minut odbędzie się zebranie prefektów. Ja wraz z Teo Pansy i Ronem poszliśmy na zebranie. Nudne jak cholera z resztą. No po za ogłaszaniem Prefektów Naczelnych.
-W tym roku mam zaszczyt ogłosić Prefektami Naczelnymi Dylana Davis'a, Lilith Murray, Hermione Granger i Draco Malfoy'a. Gratuluję. Po kolacji proszę prefektów naczelnych aby przyszli do mojego gabinetu. Dziękuję, możecie wracać do swoich przydziałów.-powiedziawszy to wyszła z przedziału. Teodor który siedział obok mnie uśmiechnął się szelmowsko
-No no... Gratuluję. Słyszałem że naczelni mają niezłe przywileje
-Możliwe. Tylko zastanawia mnie jakim cudem Malfoy został naczelnym...
-Zmienił się, uważam że zasłużył
-Zobaczymy-Gdy wróciliśmy do naszego przedziału Teo od razu powiedział że ja i Draco zostaliśmy prefektami naczelnymi. Tak więc aby to uczcić umówiliśmy się że zrobimy małą imprezkę. Szkoła jeszcze nie zaczęła się na dobre, więc można się jeszcze zabawić. Na głupich rozmowach i super planach na super zabawy, czas zszedł nam bardzo szybko. Kolację zjedliśmy oddzielnie. Jak najszybciej chciałam dowiedzieć się co chce ogłosić nam McGonagall, więc gdy zjadłam kolację pożegnałam się z Harrym i Weasleyami i wyszłam z wielkiej sali w wyśmienitym humorze.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 1

Rozdział 1

Dzisiaj ostatni dzień wakacji. Jutro jak co roku pojadę na peron 9 i 3\4 gdzie stara czerwona lokomotywa zabierze mnie do hogwartu, szkoły magii i czarodziejstwa. Ale dzisiaj są jeszcze wakacje i zaraz idę na imprezę!! Z Ginni robimy się na bóstwo i razem z Harrym i Ronem idziemy pić, tańczyć i szaleć, trzeba się zabawić. Chłopcy mają dla nas niespodziankę, ciekawe co takiego? Hmmm zobaczymy później bo...
-Herm!! No chodź wreszcie!- zza drzwi łazienki wystaje pół  Ginni która gestem ręki mówi żebym poszła do niej. Zwlekam się ze swojego łóżka i idę do niej ( jesteśmy w moim domu, u mugoli Gin u mnie nocuje, a Harry z Ronem są w norze). 
-Siadaj a ja cię zaraz pomaluję-usiadłam na brzegu wanny a moja prywatna kosmetyczka i fryzjerka którą jest Gin wzięła się do roboty. Zaczęła od podkładu, później nałożyła korektor pod oczy i puder. Usta musnęła szminką a na powieki nałożyła 2 kolory cieni, rzęsy podkręciła tuszem.  ( klik )             
Moje włosy wyprostowała po czym sięgają mi do pasa. 
-ładnie Ci w tym kolorze- wyszczerzyła się do mnie 
-tobie też, nawet lepiej ci w nim- jako że ja wraz z Ginni przegrałyśmy zakład, przefarbowałyśmy sobie włosy Gin na ciemny brąz a ja na dosyć jasny blond. 
-łoooooooooooooo wyglądasz zajebiście! teraz leć się przebrać a ja jeszcze pokręcę sobie włosy 
-Gin jesteś genialna- pisnęłam gdy zobaczyłam się w lustrzę i rzuciłam się na zadowoloną Ginevrę 
-Ohh  wiem- uśmiechnęła się po ślizgońsku(?)- a teraz zmykaj się przebrać. Byłam tak podekscytowana tym że w końcu będę mogła założyć tę cudowną sukienkę że wyleciałam z łazienki jak torpeda. Ohhh ta kiecka jest niesamowita!( klik )
założyłam sukienkę i wysokie czarne szpilki na platformie z czerwoną podeszwą. Byłam już gotowa więc czekałam na Gin. Po niedługim czasie wyszła z łazienki.Wyglądała nieziemsko. Miała na sobie asymetryczną czarną sukienkę ze złotymi cekinami ( klik )
oraz kremowe szpilki na platformie. Gdy zobaczyłyśmy się jak wyglądamy, wymsknęło się nam tylko:
- O kurwa!- niespecjalnie oczywiście(huhuhu).
-Wyglądasz oszałamiającą-pisnęłam w stronę Gin.
-Ohh ty też! A więc idziemy wyrywać jakichś przystojniaków?- spytała i poruszyła sugestywnie brwiami na co zaczęłam się śmiać.
-No pewnie! But first let me take a #selfie!
-Hahahahhahahahahahahhahahahha okey ahahahahaha-Gin chichotała sobie a ja w ten czas wyjęłam lustrzankę więc zrobiłyśmy sobie parę fotek w lustrze(?).
-Ej Gin jak my będziemy tańczyć w tych szpilkach?- spytałam po chwili przerażona
-Nie mam pojęcia! Ale przynajmniej dobrze wyglądamy!-krzyknęła roześmiana
-Ej brałaś coś?- ona tylko zaczęła dziwnie ruszać brwiami i po chwili odparła  strasznie poważnym głosem:
-Nie- i znowu zaczęła się śmiać.
-No nie wytrzymam! Ona jest jakaś nienormalna!- istny psychiatryk wyglądało to jakbym rozmawiała z sufitem... Po chwili ktoś zapukał do drzwi naszego pokoju, więc krzyknęłam żeby ten ktoś wszedł no i okazało się że to chłopcy.
-Noooo heeeeeej!-krzyknęła Gin i zaczęła przytulać chłopców. Z nad jej ramienia spytał się jej brat z przerażoną miną
-Co ona brała?
-Właśnie nie wiem.... Ginni dobrze się czujesz?
-No pewnie- odparła już normalnym głosem- fajnie wyglądacie- powiedziała w stronę chłopców a ja jej przytaknęłam. Ron miał na sobie czarne rurki, górę od garnituru, koszulkę z keep calm i czarne trampki. Harry założył koszulę w kratę na białą bluzkę, czarne rurki i air max'y. Zaraz.... CO?????? AIR MAX'Y??!! Tak, Harry Potter czarodziej który uczy się w Hogwarcie ma max! Łoooooo kur.. (zdecydowanie za dużo przeklinam!). Reasumując, całkiem ładne.
-Harry ty i air max'y?- Ginni uprzedziła mnie z pytaniem
-Fajne nie? Są strasznie wygodne- wyszczerzył się do dziewczyn.
-Chodźcie zrobimy sobie selfie i idziemy- powiedziałam na co się zgodzili. Po niedługim czasie wyszliśmy z domu aby się teleportować w ciemną uliczkę nieopodal klubu w którym mamy się zabawić. Zaczynało się już ściemniać było w pół do 19 gdy weszliśmy do klubu. Od razu skierowaliśmy w stronę baru gdzie ja z Gin zamówiłyśmy sobie drinki z palemką a chłopcy po szklaneczce whiskey.
-Nie wiem jak wy, ale ja z Herm idziemy tańczyć!- krzyknęła  radośnie Weasley'ówna i pociągnęła mnie w stronę tłumu bawiących się ludzi. Tańczyłyśmy już 5 piosenkę pod rząd, gdy podszedł do mnie strasznie przystojny brunet i poprosił mnie do tańca, z wielką chęcią się zgodziłam. Gdy tylko zbliżyłam się do niego, do mich nozdrzy dotarł zniewalający zapach drogich perfum od których po moich plecach przeszły delikatne dreszcze. Ginni zniknęła mi z pola widzenia po tym jak podszedł do niej jakiś chłopak. Chłopców na parkiecie nie widziałam, a z tej odległości i tłumu przede mną, nie było mowy o tym żeby ich zobaczyć przy barze.  Po skończeniu się już 4 piosenki które razem przetańczyliśmy, tajemniczy i zabójczo przystojny brunet odezwał się do mnie.
-Jak się nazywasz ślicznotko?- na te słowa zarumieniłam się delikatnie i odpowiedziałam.
-Hermiona, a ty?
-Teodor. Wyjdziemy na chwilkę ochłonąć?-w odpowiedzi przytaknęłam głową i razem ruszyliśmy w stronę drzwi. Gdy stanęliśmy przed klubem, chłopak z kieszeni wyją paczkę papierosów. O nie tylko nie to! Odkąd Gin jest u mnie nie zapaliłam nawet jednego. Raz jak próbowałam zapalić, nakryła mnie i nawrzeszczała. Okropny nałóg, tak łatwo się w niego wciągnąć. Na sam widok nieziemskiej paczuszki w moich oczach zatańczyły szalone iskierki. Chłopak widząc to poczęstował mnie.
-Dziękuję- pisnęłam uradowana, niczym małe dziecko które dostało zabawkę. Teodor tylko zaśmiał się i podał mi zapalniczkę.
-Ile masz lat?-spytałam gdy ciekawość wzięła górę
-Siedemnaście-odparł nonszalancko opierając się o ścianę- Zadałbym tobie to samo pytanie, lecz nie wypada pytać kobiet o wiek.
-Również siedemnaście- zachichotałam pod nosem. Miał taki nieziemski głos, mocny i delikatny zarazem. Lekko zachrypnięty. A te perfumy! I potrafił świetnie tańczyć. Ideał. Staliśmy tak jeszcze jakieś piętnaście minut i  rozmawialiśmy, gdy zauważyłam że robi się trochę chłodno, objęłam się ramionami. Chłopak widząc to zaproponował mi drinka. Zgodziłam się z wielką chęcią. Objął mnie ramieniem i razem szliśmy w stronę baru. To co zobaczyłam wstrząsnęło mną tak że stanęłam jak wryta, zdołałam powiedzieć tylko zdziwione:
-Malfoy?- czym ściągnęłam na siebie uwagę owego blondyna.
-Granger? Boże święty! To ty?-spytał się oniemiał blondyn, po chwili zjechał mnie wzrokiem z góry na dół i przeciągle gwizdną i uśmiechnął się sarkastycznie
-Czekaj, czekaj- odezwał się dziwnym głosem Teodor który ciągle mnie obejmował, spojrzał na mnie pytającym wzrokiem- Granger?- spytał zdziwiony
-Taak?- mruknęła jakby pytająco. Brunet tylko wzruszył ramionami  i znowu spojrzał jej w oczy, po czym odparł:
-Teodor Nott, ślizgon na 7 roku- na jego ustach pojawił się uwodzicielski uśmieszek. Moje oczy wyglądały jak galeony, a on znowu się odezwał:
-Od kiedy to przykładowa Hermiona Granger, prefekt teraz pewnie naczelna, pali papierosy?- i w tym momencie stało się coś dziwnego.Pierwszy odezwał się Malfoy
-Granger pali papierosy?-Krzykną nie dowierzając. Po sekundzie obok niego pojawili się Ron i Zabini (ślizgon) jak starzy kumple i powtórzyli to samo pytanie. Po chwili za mną wyrosła wnerwiona Gin i powtórzyła te pytanie a niedługo po niej pojawił się Potter, staną obok Malfoya i uśmiechnął się głupio z zakłopotania gdy na niego spojrzałam, reszta towarzystwa również na niego spojrzała na co on się tylko zarumienił i powiedział:
-Tak jakoś wyszło...
-Dobra! Mniejsza o to, ale co tu się do cholery dzieje?!-krzyknęła Ginni stanęła koło mnie i również wyczekiwałam na odpowiedź.
-A co chodzi?-Spytał się głupawo Ron
-Jakim cudem stoicie obok siebie i nie dość że się nie kłócicie, to na dodatek wyglądacie jak dobrzy kumple?!- Spytałam lekko rozbawionym głosem. Gdy to wypowiedziała obok Draco pojawiły się dwie dziewczyny, jedną znała, na co zdziwiła się jeszcze bardziej. Pansy Parkinson, a druga kogoś jej przypominała.... I wtem odezwał się z szatańskim uśmieszkiem czarnoskóry chłopak imieniem Blaise
-Pakt ślizgońsko-gryfoński- a zaraz po nim Teodor który stał teraz naprzeciwko niej i Gin razem z Blaisem, Draconem oraz Pansy.
-Czy przebaczyły byście nam te lata niezgody? - później odezwał się Draco:
-I dały nam czystą kartę?- teraz Pansy:
-Na nowy początek?-Zarówno ja, jak i Ginni byłyśmy głęboko poruszone i rozbawione całym przedstawieniem. Po chwili namysłu uznałam że jest to całkiem fajny pomysł uśmiechnęłam się i krzyknęłam:
-Pewnie!- Ruda uśmiechnęła się i przytaknęła. Wyżej wymieniona czwórka uśmiechnęła się i nas wyściskała. No oprócz Malfoya. Malfoy stał z rękoma w kieszeni i tylko patrzył się na nas z rozbawieniem. Po chwili do mnie i do Gin podeszła blondynka.
-Cześć dziewczyny! Jestem Anastazja i będę chodziła z wami do hogwartu. A ten tu- wskazała ręką na Dracona- to mój brat. Bliźniak. Niestety.- dziewczyny zachichotały widząc minę blondyna, który przysłuchiwał się tej rozmowie.
-Hejka! Ja jestem Hermiona, a to jest Ginni.
-Hej!-wyszczerzyła się ruda.
-Mam nadzieje że poznamy się lepiej- powiedziałam to i mrugnęłam do dziewczyny, a uśmiechnęła się i skinęła głową.
-Idziemy się bawić!!- krzykną roześmiany Blaise. Po chwili wszyscy tańczyliśmy koło siebie.
Tańczyliśmy, piliśmy i bawiliśmy się w najlpesze. Ślizgoni nie są wcale tacy źli jak wszyscy o nich mówią. Gdy padaliśmy ze zmęczenia, około godziny czwartej nad ranem rozstaliśmy się w ciemnym zaułku, skąd aportowaliśmy się do domów.





czwartek, 7 sierpnia 2014

Postacie

 Hermiona Granger












Siedemnastoletnia mugolaczka z domu Godryka Gryffindora, do niedawna uchodząca z kujonice, postanawia zmienić swój styl życia. Zaczyna imprezować, ubiera się bardziej kobieco, używa kosmetyków. Dba o to, aby wyglądać jak najlepiej, przez co nie przywiązuje już zbyt dużej uwagi do nauki. Zaprzyjaźnia się ze ślizgonami. Nadużywa ironii i sarkazmu (przez ślizgonów). Najlepsze przyjaciółki Ginni Weasley, Pansy Parkinson oraz Anastazja Malfoy.

Harry Potter












Siedemnastoletni gryfon, zwany: wybrańcem i chłopcem który przeżył. Świetnie rozkręca imprezy, uwielbia się na nich bawić. Zakochany jest w pewnej ślizgonce. Najlepsi przyjaciele Ron Weasley, Balise Zabini, Draco Malfoy.

Ron Weasley












Szalony siedemnastoletni gryfon, uwielbia imprezy, dobry alkohol i grę w pokera. Najlepsi przyjaciele Harry Potter i Blaise Zabini.

Ginni Weasley











Szesnastoletnia gryfonka, szalona i zabawna imprezowiczka. Przeniesiona na 6 rok za prośbą rodziców. Podkochuje się w przyjacielu swojego brata. Najlepsze przyjaciółki Hermiona Granger i Anastazja Malfoy.

Blaise Zabini












Siedemnastoletni, bardzo wysoki wychowanek domu Salzara Slytherina, niestroniący od alkoholu. Największy dowcipniś w Hogwarcie. Drugi na liście najprzystojniejszych chłopców z Hogwartu. Szaleje za pewną gryfonką. Najlepsi przyjaciele Harry Potter, Ron Weasley, Draco Malfoy i Teodor Nott.

Draco Malfoy












Siedemnastoletni wysoki ślizgon o blond włosach. Nałogowy palacz. Uwielbia imprezy i Ognistą Whiskey. Pierwszy na liście Hogwardzkich ciach. Zakochuje się w dziewczynie swojego najlepszego przyjaciela. Najlepsi przyjaciele Harry Potter, Blaise Zabini i Teodor Nott.

Anastazja Malfoy












Siostra bliźniaczka Draco Malfoy'a. Niegdyś uczennica Beauxbatons, teraz ślizgonka w Hogwarcie. Szczupła, wysoka z długimi blond włosami oraz niebieskimi oczami. Śliczna, szalona, mądra, zadziorna oraz dowcipna, imprezowiczka. Najlepsze przyjaciółki Hermiona Granger, Pansy Parkinson oraz Ginni Weasley.

Teodor Nott








Siedemnastolatek ze slytherinu, niezwykle przystojny (3 na liście) kocha imprezy, alkohol, papierosy oraz swoją dziewczynę. Mądry, dowcipny. Poza szkołą gra na gitarze elektrycznej, perkusji i jeźdź na ścigaczu. Najlepsi przyjaciele Draco Malfoy i Blaise Zabini. 

Pansy Parkinson 












Siedemnastolatka ze slytherinu. Zabawna, lubi wykręcać kawały innym. Uwielbia kosmetyki, imprezy i projektuje ubrania. Najlepsze przyjaciółki Hermiona Granger i Anastazja Malfoy.

Lilith Murray







Prefekt naczelna Huffelpuffu. Piękna, wysoka i bardzo chuda. Jej marzeniem jest kariera modelki. Posiada liczne ilości tatuaży i kolczyków.Jest bardzo tajemnicza, mroczna, inna. Jej tajemnice poznacie w swoim czasie.

Dylan Davies







Przystojny, mądry i z wielkim poczuciem humoru-taki właśnie jest Dylan, prefekt naczelny Ravenclawu. Zaraża optymizmem, potrafi rozśmieszyć samego Snape'a, a to nie lada wyzwanie(:D). Dziewczyny w prost go uwielbiają, pomimo to nie ma wybranki serca. Za tym skrywa się wielki sekret, o którym nie wie nikt. Do czasu.